Skip to main content

Zaproszenie do modlitwy - 4.Serce

Strona 4 z 10: 4.Serce

Dostępne rozdziały:

91 03f187542984 4. Serce

Prawdziwym miejscem modlitwy jest więc serce, w biblijnym rozumieniu tego słowa. W ciągu swej historii Izrael odkrywa stopniowo, poprzez swe doświadczenia wiary i wiarołomstwa, że Bóg ma jedno serce, czułe na tragiczne losy swojego ludu, wrażliwe na odtrącania Go, miłosierne i wierne. By je opisać, prorocy posługiwali się naszymi ludzkimi wyobrażeniami: jest jak macierzyńska pierś, jak wnętrzności ojcowskie, jak tkliwość małżonków. Nasz wyraz „miłosierdzie” jedynie w niedoskonały sposób oddaje ów stan serca wzburzonego, wstrząśniętego nieszczęściem czy rozpieranego radością z powodu cudownego syna.

Wyswobodzenie z Egiptu jest opisane jako akt podyktowany pewnego rodzaju cierpieniem osobistym: Pan mówił: Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie” (Wj 3,7). Przez przymierze lud stał się istotą z Bożego rodu. Później, gdy prorocy zapowiadali najgroźniejsze kary, zaznał niezwyciężonej czułości serca: Czy Efraim nie jest dla Mnie drogim synem lub wybranym dzieckiem? Ilekroć bowiem zwracam się przeciw niemu, nieustannie go wspominam. Dlatego się skłaniają ku niemu moje wnętrzności; muszę mu okazać miłosierdzie! (Jr 31,20). Wreszcie, to jednomyślne doświadczenie Izraela rozszerzy miłość Boga - bez żadnego partykularyzmu - na wszystkich ludzi: Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. Nie wiedzie sporu do końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów (...) Jak się lituje ojciec nad synami, tak Pan lituje się nad tymi, co się Go boją. Wie On, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, ze jesteśmy prochem (Ps 103/102/, 8-10.13-14). Taki wizerunek Boga Jezus przywodzi przed nasze oczy, swym sercem otwartym znacząc swoje życie i przelewając krew.

Człowiek także ma jedno serce. Stworzony na podobieństwo Boga, otrzymał moc, by kochać, czuć, cierpieć, być litościwym, czułym i wiernym. Czy nie jest jego pierwszym obowiązkiem kochać Boga z całego serca? Pan po to zabiera swój lud na pustynię, aby mu o tym przypomnieć, mówić do jego serca (por. Oz 2,16).

To właśnie tym sercem człowiek się modli. Nie modli się wspomnieniem ani rozumem, ani wrażliwością, choćby nasze umiejętności temu sprzyjały. Bowiem to, co w człowieku jest najgłębsze - człowiek wewnętrzny, jak nazywa to święty Paweł - jest głębsze od owych umiejętności. Jest korzeniem naszego jestestwa, ścieżką naszej wolności, źródłem naszych związków.

W życiu codziennym nasze serce pozostaje zazwyczaj ukryte. Nie tylko ukryte, ale i uśpione. Najczęściej żyjemy na poboczu naszej osobowości, w strefie doznań zewnętrznych, a świadomość mamy całkowicie zaprzątniętą doznawanymi wrażeniami, rozumowaniem i zajęciami. Nigdy może nie przekroczyliśmy cienkiej powierzchownej warstwy. Wielką nędzą naszej epoki - powiada Marcel Jouhandeau - jest przywiązanie wyłącznie do wartości, a przede wszystkim do odkryć, które mieszczą się w przestrzeni geometrycznej i kosmograficznej... Niestety, ilu ludzi zagląda do swej własnej otchłani? Człowiek, troszczący się jedynie o to, by okrążyć ziemię, zgłębić dno morskie, wdrapać się na najbardziej strome zbocze najwyższego szczytu górskiego, dotrzeć do stratosfery - umiera, nie poznawszy samego siebie.

Jezus często nam to wypominał: nasze serce jest zamknięte. „Nie używane” - twardnieje, zasklepia się. Skoro nie musi okazywać czułości ani niczym się troskać - robi się ociężałe, posępne i przeżera je skleroza. Modlić się, to znaczy odnaleźć drogę do swego serca. Bóg ją bada i zna. To na niej oczekuje nas w ukryciu, ponad naszymi rozumowaniami, naszymi winami i działaniami. Droga może wydawać się długa, trudna lub nawet niemożliwa do przebycia! Zdarzają się dni, kiedy wygnanie wydaje się nie do pokonania. Drzwi są zamknięte, a klucz zgubiony. Bardzo chcielibyśmy wyważyć owe tajemne drzwi, poza którymi przeczuwamy niewyraźnie ciśnienie Ducha. Ale po prostu zapominamy, że nie jest to w naszej mocy. Jedyne, czego się od nas wymaga, to zgoda. Duch od wewnątrz, a Słowo z zewnątrz usiłują spotkać się w nas, wyżłobić miejsce dla obecności, jako dwie ręce Boga, kształtujące nasze serce cielesne, w którym On będzie mógł zamieszkać.